logo1 logo2

Charles Finney, "Powierzchowne przebudzenie"

 

Autor - Charles G. Finney (1790-1875), mówi się, że żaden inny człowiek nie wywarł tak wielkiego wpływu na przebudzenia w Ameryce, jak on. Był kaznodzieją potężnie używanym przez Boga, czego dowodem jest prawie 500 000 prawdziwych nawróceń w okresie trwania jego służby. Bóg wielokrotnie użył go, aby w wielu miejscach przebudzić śpiący Kościół, by powrócił do pełnego posłuszeństwa Panu Jezusowi Chrystusowi. A.W. Tozer powiedział, że każdy wiek potrzebuje człowieka takiego jak Finney. Pojawia się tylko pytanie, czy bylibyśmy w stanie słuchać jego twardej mowy?...

Powierzchowne przebudzenie

 

Zauważyłem, że przez ostatnie lata przebudzenie religijne stopniowo staje się coraz bardziej powierzchowne. Wiele osób podziela to zdanie, jak również wiele zjawisk na to wskazuje i potwierdza, że jest to faktem. Obecnie zdecydowanie mniej ludzi doświadcza głębokiego przekonania o swoim grzechu i doznaje w związku z tym głębokiej przemiany serca; obserwuje się również o wiele mniej pokory oraz mocy we wszystkich łaskach objawiających się w życiu nawróconych.

Obserwuje się o wiele mniej owego dogłębnego badania serca i wystawiania na pokaz nieprawości, co miało miejsce dotychczas. Obawiam się, że nie kładzie się dziś wystarczająco dużego nacisku na obrzydliwość ludzkiego zdeprawowania. Nie zadaje się wystarczająco trudu, aby poprzez serię ostrych i tnących kazań pokazać grzesznikowi całkowitą deprawację i winę jego nikczemnego serca. Nie może być mowy o przebudzeniu, dopóki czyny grzeszników i odstępców nie są tak prześwietlone, a oni sami nimi tak zawstydzeni, żeby nie byli w stanie podnieść swoich oczu do góry.

Uważam, że wkłada się za mało trudu w pomaganie grzesznikom, aby mogli sami odkryć i zdemaskować nieprawość swojego serca i widzieli potrzebę zażycia lekarstwa Ewangelii. Wydaje mi się, że często popełnia się błąd, namawiając grzeszników do posłuszeństwa zanim są gotowi, aby zrozumieć czym jest prawdziwe posłuszeństwo. Nakłania się ich do opamiętania, gdy jeszcze w pełni nie rozumieją natury i obrzydliwości grzechu. Mówi się im, aby uwierzyli, gdy oni jeszcze nie rozumieją potrzeby Chrystusa w swoim życiu. Zachęca się ich, by chcieli służyć Bogu, podczas gdy jeszcze wcale nie rozumieją czym jest służba dla Boga.

Moi bracia w służbie, jestem w pełni przekonany, że uznacie za niezbędne, aby w nauczaniu kłaść nacisk na to, że pełne uświęcenie serca i życia jest możliwe do osiągnięcia jeszcze na tym świecie. W przeciwnym razie nigdy nie będziecie mogli utrzymać zdrowej pobożności w swoich kościołach. Moi drodzy bracia, możecie próbować jak długo chcecie, ale jeśli przyjmiecie niższy standard niż ten, wasze kościoły zejdą na złą drogę i pozostaną na niej do momentu, aż sami będziecie tym zgorszeni.

Jak powiedział jeden angielski pisarz: „Żaden błąd nie jest tak destruktywny i tak mocno potępiany jak ten, że chrześcijanie spodziewają się, iż będą grzeszyć podczas swojego życia”. Efekt tego jest taki, że kościoły gwałtownie oddalają się od Boga z powodu braku prawdziwego Chleba Życia, ponieważ duchowni bardziej bronią je przed doktryną o uświęceniu, niż przed grzechem.

 

Artykuł opublikowany w czasopiśmie PENTEKOSTE