logo1 logo2

Leonard Ravenhill, "Pięćdziesiątnica"

Kiedy ogień Ducha Świętego znów spadnie na ziemię i powieje potężny wiatr Ducha (a myślę, że to się stanie), wtedy nasz “krzak” też stanie w ogniu, a Mojżesz powróci zobaczyć ten wielki znak! Dlatego, przyjdź Duchu Święty! Nie zwlekaj!

Autor – Leonard Ravenhill (1907  1994), urodził się w Anglii w Leeds. Kształcił się do służby w Anglii pod opieką Samuela Chadwicka. Był studentem historii kościoła i specjalistą w dziedzinie przebudzeń. Napisał wiele książek, uznanych za klasykę w tej tematyce. Najbardziej znaną jest „Why Revival Tarries?” Był bliskim przyjacielem A.W. Tozera, który powiedział o nim: „Nie można pozostać neutralnym w stosunku do Leonarda Ravenhilla. Ci którzy go znają podzieleni są całkiem zgrabnie na dwie klasy: na tych którzy go kochają i podziwiają oraz na tych, którzy nienawidzą go szczerą nienawiścią. Z pewnością Leonard Ravenhill jest mężem posłanym od Boga”.

Pięćdziesiątnica

Lord Montgomery, sławny brytyjski marszałek, powiedział, że Anglia przystąpiła do II wojny światowej przygotowana jak do I wojny światowej. W ten sposób dał do zrozumienia, że w czasie II wojny, armia brytyjska była bardzo zacofana pod względem wyposażenia oraz strategii wojennej.

Sir Christopher Wren, projektując w XVII w. słynną Katedrę św. Pawła w Londynie, nadał jej nieprzemijający urok i piękno, ale w projekcie nie uwzględnił klimatyzacji. George Stephenson, budując pierwszy w świecie silnik napędzający pojazdy, nie skonstruował prężnego, pojemnego diesla, lecz sapiące urządzenie o małej mocy. Widzimy więc, że ani Wren, ani Stephenson nie sprostali potrzebom dzisiejszych czasów, gdyż oni tworzyli na miarę swoich czasów.

Niejednokrotnie ci, którzy obecnie dobrowolnie wspierają kościół Jezusa Chrystusa (lub przynajmniej coś, co za ten kościół uważają), są tak „mądrzy”, że dla nich śpiewający psalmy święci są równie niestosowni w realiach naszej atomowej epoki, jak bicykl na czteropasmowej autostradzie. Czy rzeczywiście Jezusa Chrystusa można winić za to, że nie przewidział standardów XX wieku? Czy ten kościół, który założył Jezus, jest niewygodnym, ociężałym, ledwo pracującym mechanizmem, w desperackiej potrzebie kapitalnego remontu, albo i dotacji rządowych na jego modernizację i rozwój? Nie! Kościół nie potrzebuje żadnej pomocy od państwa.

Uznajemy wszelako, że kościół wymaga potężnego remontu, którego mogą dokonać Boże ręce. To znaczy, potrzebuje ognia i chrztu pochodzącego od Ducha Świętego. Kiedy Pan Jezus wstępował do nieba z Góry Oliwnej, przykazał swoim uczniom, aby „oczekiwali obietnicy Ojca”, czyli „chrztu Duchem Świętym” oraz udzielanej wraz z nim mocy.

Była to obietnica dotycząca wybranych: „[Wy] otrzymacie moc”. Komu zostało to obiecane? Tylko tym, którzy idą za Jezusem.

Była to ekscytująca obietnica: „otrzymacie moc”. Ci którzy gorliwie oczekiwali na to błogosławione wyposażenie, mogli się przekonać, że wszystkie ich słabości ulotniły się w momencie chrztu ogniem.

Była to jasno sprecyzowana obietnica: „za niewiele dni to się stanie”.

Była to obietnica, która miała być rozgłoszona: Owo obdarowanie nie miało się wydarzyć w ukryciu i pozostać tajemnicą wśród uczniów. Miało zostać rozgłoszone w całej Judei, Samarii i aż po krańce ziemi.

Była to obietnica wywyższająca: W całym wszechświecie, w całym stworzeniu, nie ma większej mocy, niż moc Ducha Świętego. Uczniowie mieli zostać napełnieni Duchem żyjącego Boga. Nie sposób dostąpić większego zaszczytu na Ziemi.

Aniołowie, patrzcie i podziwiajcie!

Wszystko na niebie, na ziemi, czy w chmurach  wszystko jest dziełem Jego rąk  i oto On, potężny Stwórca, zniża się, aby przyjść i zamieszkać w śmiertelnikach.

Jednak, chociaż Pięćdziesiątnica oznaczała dla uczniów otrzymanie mocy  oznaczała także więzienie. Była wyposażeniem do służby, lecz również prawie banicją. Wiązała się z uprzywilejowaniem u Boga, ale i nienawiścią ze strony ludzi. Pięćdziesiątnica przyniosła wielkie cuda  ale także i wielkie przeszkody. Jej skutkiem było namaszczenie późniejszych „kaznodziejów Górnej Izby”  było nim również powołanie pewnego diakona, który dzięki otrzymanemu wyposażenie mógł przemienić Samarię.

W Europie niedziela Zielonych Świąt nazywana jest w niektórych krajach Białą Niedzielą [ang. White Sunday]. Tego dnia ubiera się dzieci na biało. Uczniowie zostali „wybieleni” podczas pierwszej Pięćdziesiątnicy, tzn. ich serca zostały “oczyszczone przez wiarę” (Dz 15: 8-9). W dzisiejszych czasach owo oczyszczenie jest zapomnianym wątkiem w wykładni chrztu w Duchu Świętym. Wskutek tego, pod etykietą “kościołów pełnych Ducha” znajdujemy obecnie kościoły pod wpływem czegoś dziwnego i pokrętnego.

Kiedy przywiązuje się za dużą wagę do darów Ducha, wówczas za mało mówi się o owocu Ducha. Zwróćcie uwagę, jak mało książek poświęconych jest tematowi owoców Ducha Świętego, a jak wiele tematowi darów. Tymczasem Jezus, Syn Boży, powiedział: „Po ich owocach rozpoznacie ich”.

Pierwszym warunkiem koniecznym do tego, aby Duch Święty mógł przyjść do ludzkiego serca, jest oczyszczenie z grzechów. Duch Święty nie napełni nieczystego serca. Bóg napełnia to, co oczyścił. Kogo napełnił, tego używa. Prawdziwym znakiem napełnienia przez Ducha jest świętość życia.

Obecnie potrzebujemy przebudzenia świętości życia. Dlaczego musimy wywieszać na kościele tabliczkę informującą o tym, że jesteśmy fundamentalni i biblijni? Bo bez tej informacji nikt by nas w ten sposób nie określił? Kiedy przechodziłem przez miasto zrujnowane kilka dni wcześniej przez tornado, zapewniam was, że nie potrzebowałem informacji o przejściu trąby powietrznej. Podobnie ogień  ogłasza się sam. Kiedy ogień Ducha Świętego znów spadnie na ziemię i powieje potężny wiatr Ducha (a myślę, że to się stanie), wtedy nasz “krzak” też stanie w ogniu, a Mojżesz powróci zobaczyć ten wielki znak! Dlatego, przyjdź Duchu Święty! Nie zwlekaj!

Tłumaczenie:  Karol  Kasiński

Artykuł opublikowany w czasopiśmie PENTEKOSTE